wtorek, 2 grudnia 2014

Go & make it happen!

Intrygująco czy wprost?
Wesoło czy powściągliwie?
Zawadiacko czy zwyczajnie?

Ekstrawagancko czy skromnie?

Dużo jest sposobów na prowadzenie bloga. Jeszcze więcej na jego rozpoczęcie. Czy pierwszy post ma definiować o czym dany blog będzie? Niekoniecznie. Ja zacznę od pewnej historii. Posłuchajcie.

Była sobie raz dziewczyna, która nie cierpiała zmian. Nie była szczęśliwa. Była sama lecz nie samotna. Miała wrażenie, że wiecznie na coś czeka, na coś co MA się wydarzyć. Od tak samo z siebie. Mimo młodego wieku miała wrażenie, że czas i życie lecą jej przez palce. Była nieszczęśliwa choć nie za bardzo wiedziała czym jest szczęście. Paradoksalnie było jej dobrze. Bezpieczna strefa komfortu. Ciepło i milusio. Co z tego, że pusto i bezwartościowo?
Pewnego dnia jakiś wewnętrzny impuls poprowadził jej dłoń i zarezerwowała bilet do Londynu. Bum. Postanowiła się przeprowadzić. Zrobić COŚ ze swoim życiem. Myślała o tym od pewnego czasu. Raczej wyobrażała sobie, że to robi i jakby to było. To miało być tak na próbę. Na krótko. Ewentualnie zobaczymy.
Dziś, gdy ktoś ją zapyta jak długo tu jest odpowie - ponad 2,5 roku. Gdy ktoś zapyta czy jest szczęśliwa odpowie - tak. By do tego stwierdzenia dojść musiały zajść w jej życiu pewne zmiany. Dużo zmian. Wcześniej nie cierpiała zmian.
Zrozumiała, że szczęście to nie jakiś punkt docelowy. Nie miejsce, do którego trzeba dotrzeć/dojrzeć. Nie miejsce, w którym będziesz KIEDYŚ. To czas teraźniejszy. I nie, nie musisz mieć idealnego, perfekcyjnego życia by stwierdzić, że jesteś szczęśliwy. Szczęście to decyzja. Ty decydujesz jak postrzegasz swoje życie. Ty decydujesz co z nim zrobisz. I ty decydujesz czy jesteś z niego zadowolony. I nie, nie musisz czuć się szczęśliwy 24 godziny na dobę. Odrobina każdego dnia wystarczy.

Tej dziewczynie potrzebna była zmiana. Coś czego nie cierpiała. Musiała opuścić bezpieczną strefę komfortu by móc spojrzeć na wszystko inaczej. By uwierzyć w siebie. Zobaczyć ile ona może! Zobaczyć, że da radę! Widzieć więcej i być widzianą. Nie tracić czasu na jałowe oczekiwanie, że coś się stanie. Coś samo z siebie, niezależne od niej samej. Przejęła stery. Sprawiła, że COŚ się stało.
Nic by się nie stało, gdyby nie zaryzykowała.



Macie podobne doświadczenia? Co w waszym życiu było kamieniem milowym?

Agubani